Pani psycholog, kto ma rację?

Ile w tym wyborze ma być serca, a ile rozumu?

Żyć w wolnym związku czy w małżeństwie? Potem… Jak radzić sobie z naturalnymi kryzysami, jakich doświadcza rodzina, np., gdy pojawia się dziecko, gdy odchodzą dzieci z domu? Co robić, gdy rodzinę obciąży jakieś zdarzenie losowe? Jak sobie radzić finansowo z kredytem we frankach? Wreszcie jak pokonać osobiste kryzysy np. kryzys wieku średniego, czy zdradę? Wyzwań przed parą i rodziną stoi mnóstwo. Przypominają fale na oceanie, jedne nawet przyjemnie kołyszą, inne potrafią zatopić łódź. Kolejne pytanie:, jaką mamy łódź? Mały kajaczek, statek pasażerski? Z czego zbudowany, z jakich wartości? Pielęgnowany, czy długo zostawiony samemu sobie? Wreszcie, jaka załoga? Zgrana, znająca się, dopełnia się obowiązkami, czy każdy ciągnie w swoją stronę i nie ma wspólnego kierunku? Na koniec tego szeregu pytań trzeba dodać, że nie ma pary idealnej. Dwóch wilków morskich z super łodzią, żeglującą zawsze w pełnym słońcu, z optymalnym wiatrem. Ideałów nie ma, a każda para jest unikatowym zjawiskiem, żeglującym w tym świecie, ale po swoich morzach, mającą swoją historię budowania łodzi, swoje życiowe patenty.

Psychoterapeuta, jako sędzia

W poprzednim artykule pisałam, jak czasem dużo czasu zajmuje dotarcie do gabinetu na psychoterapię par., Jeśli już to nastąpi, to możemy założyć, że spotkamy dwóch żeglarzy, ze swoją wyjątkową łodzią i różnymi morskimi doświadczeniami. Ciekawe jest również, jak też sama para spostrzega psychoterapeutę lub psychoterapeutów? (Często terapię małżeńską prowadzi się w koterii, w 2 osoby). Ciekawe to może być z kilku powodów. Po pierwsze, pokazuje już oczekiwania wobec terapii, po drugie może utrudniać lub pomagać w samym procesie. I tak zdarza się, że para przychodzi, zwykle pytana o swoje doświadczenia i problemy, chętnie opowiada (lub jedno chętnie opowiada), a na końcu pada wprost lub ukryte pytanie, to, kto ma rację lub kto jest winien, że w kadłubie taka dziura? Czasem pytanie zawiera sugestię odpowiedzi i oczekiwanie, że wreszcie specjalista- sędzia wypowie tę prawdę na głos. Zdarza się, że psychoterapeuta z uważnym zaciekawieniem dopytuje, ogląda łódź, pyta jak się razem współpracuje, a jest zapraszany do procesu sądowego nad związkiem, z koniecznością ogłoszenia wyroku, czasem nawet na pierwszej rozprawie- spotkaniu. Taki wzorzec terapeuty szukającego źródła patologii w rodzinie był bardziej znany w latach sześćdziesiątych, ale na pewno nie teraz.

Psychoterapeuta- ekspert

Inny schemat, jaki może się pojawiać, to terapeuta uznawany za eksperta, który wie lepiej. Jest zapraszany do „oględzin związku”, jako ten, który wie jak powinno „to wszystko” wyglądać. Potem pada znane, co my teraz mamy zrobić? I oczekiwanie instrukcji… diagnozy, przedstawienia procesu leczenia i najlepiej jeszcze, gdyby na koniec była przedstawiona lista zaleceń, może w formie podobnej do recepty. Psycholog już nie jest sędzią, ale bardziej ekspertem -lekarzem. Można zrozumieć takie skojarzenia, bo z takim modelem często spotykamy się najczęściej w życiu codziennym. On też pojawił się w latach siedemdziesiątych, gdy w psychoterapii przestawano szukać źródła patologii, a bardziej widziano problem, jako efekt interakcji.
W takim patrzeniu na terapeutę jest coś atrakcyjnego. Już nawet dla samego eksperta. Poza tym na jego wiedzy można się oprzeć. A „wiem, co zrobić” wydawać się może panaceum na „bezradność i zagubienie”, jakiej często doświadcza para. Jednak rzeczywistość pokazała, że też nie jest to najskuteczniejszy model relacji terapeutycznej, gdyż zakłada jej skośność. Jedno zachowanie wpływa na drugie, „wiem”, eksperta i jego zaradność, utrzymuje parę w swojej niewiedzy i bezradności, bo przecież czerpią pewność od terapeuty, a nie szukają tej siły w sobie. Kolejny aspekt zakłada, że ekspert nie może wszystkiego w 100% wiedzieć. Materiał, jaki jest podstawą jego wnioskowania nie ma znamion obiektywności, bo w generalnej większości jest uzyskiwany na drodze autoprezentacji partnerów, dzięki ich otwartości, na bazie zaufania do terapeuty. Odwołując się do poprzedniego artykułu, każdy z nas ma również takie obszary w sobie, które nie są znane nikomu, również nam samym, co zakłada, że część tej wiedzy jest nieznana, również terapeucie. W tym kontekście nie może być ekspertem, który wszystko wie, swoistym jasnowidzem, ale może być ekspertem, od sposobów uzyskiwania potrzebnej wiedzy do zmiany i rozumienia swoich zachowani.

Psychoterapeuta- współtowarzysz podróży

Lata osiemdziesiąte i dziewięćdziesiąte przyniosły nowe rozumienie roli psychoterapeuty, które nie straciło na aktualności dotąd. Już nie jest ekspertem, ale tym, który pytaniami, pomaga parze siebie zrozumieć. On nieco zdetronizowany, oddał berło i koronę parze. Okazało się, że to jest skuteczniejsze, bo nawet najprawdziwsza prawda, podana w sposób, który był nie do przyjęcia dla rodziny czy pary, bo np. zbyt odległy od rozumienia małżonków, na nic się przydał. A tak terapeuta różne rzeczy wie, bo ma wykształcenie, ale wielu o tej parze nie wie. Po pierwsze, dlatego, że każda para jest unikatowa. Po drugie, obraz pary kreowany przez nich samych stanowi punkt „startu”. Psychoterapeuta w tym swoistym dialogu z parą pomaga odkrywać, rozumieć siebie na nowo i tworzyć nowy swój obraz, a przez co łatwiej o zmianę. Para dochodzi do momentu, w którym zmienia interakcje między sobą. To wynik współpracy pary z terapeutą.

Na koniec przywołajmy naszą żeglarską metaforę. Para zaprasza terapeutę na pokład, w swoim tempie pokazuje coraz to nowe zakamarki łodzi, razem analizują, jak doszło do różnych skalnych kolizji, ale w kategoriach nieposzukiwania winnych, lecz rozumienia interakcji i często intencji, po to, by wreszcie odkryć, co sprawia, że żeglowanie jest bardziej przyjemne i lepiej dostosowane do warunków atmosferycznych, a co utrudnia docieranie do celu. Para z tą wiedzą i poczuciem własnej sprawczości i odpowiedzialności wciela te odkrycia w życie, bo tylko ona może to zrobić.

Najnowsze

Jesteś lekiem na całe zło, czyli o związku z perspektywy...

Wielu z nas bez wahania potrafiłoby wymienić szereg korzyści, jakie płyną z bycia w dobrym- bliskim związku. Szczęśliwcy doświadczają tych dobrodziejstw na co dzień i nie potrzeba potwierdzeń naukowych...

Najbliższe terminy warsztatów dla par

28-29.11.2025r. Najbliższy warsztat dla Par-Stworzeni Do Bliskości (Hold Me Tight- Przytul mnie mocno dla par chrześcijańskich), "flagowy" warsztat Terapii Par Skoncentrowanej na Emocjach autorstwa Sue Johnson

Miłosne związki pod lupą naukowców cz.1

"Jesteś lekiem na całe zło", czyli o związku z perspektywy badań naukowychWielu z nas bez wahania potrafiłoby wymienić szereg korzyści, jakie płyną z bycia w dobrym- bliskim związku. Szczęśliwcy doświadczają...